ANNA MARIA JOPEK

G Ł O S     F A N A



III Dni Kultury Chrześcijańskiej
"Musica Caelestis - Śpiew Aniołów" - Częstochowa 2004
koncert Anny Marii Jopek z zespołem
Filharmonia Częstochowska, 29.10.2004, godz. 19.00

Tak śpiewają Anioły


        Na ten wieczór mieszkańcy Częstochowy czekali od lat. Na deskach Filharmonii odbywały się kolejne wspaniałe projekty braci Pospieszalskich z udziałem wielu gwiazd, ale wciąż brakowało tej jednej. Aż nadeszły III Dni Kultury Chrześcijańskiej o myśli przewodniej: "Musica Caelestis- Śpiew Aniołów". "Nie było wątpliwości, że na głównym koncercie musi pojawić się osoba, która śpiewa jak Anioł"- mówił duszpasterz środowisk twórczych w Częstochowie, ks. Grzegorz Ułamek- "Anna Maria Jopek".
        A w istocie był to wieczór niezwykły. Już kilka dźwięków z intra zespołu do "Wszystkich cnót" wystarczyło, by wprowadzić publiczność w niesamowity nastrój. Solówki prezentowane przez wspaniałych muzyków, z którymi na co dzień gra Ania przeszły najśmielsze oczekiwania słuchaczy. Henryk Miśkiewicz (znany w Częstochowie z wielu występów z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii) w temacie Wojciecha Kilara "Szepty i łzy" wydobył wszystkie odcienie brzmienia saksofonu altowego, zbliżając się w swej improwizacji do niedoścignionych wzorów w postaci Charliego Parkera czy Johna Coltrane'a. Nuty wygrywane w niesamowitym tempie na gitarze elektrycznej przez Marka Napiórkowskiego po "O co tyle milczenia" (był to niejako prezent urodzinowy od Napa, świętującego już trzeci dzień) wprowadziły drapieżne frazy, będące zaprzeczeniem plastycznego i miękkiego głosu Anny Marii. Paweł "Bzim" Zarecki (kreator barw zespołu) na "nieodpowiednio" wybranym brzmieniu klawiszy ukazał wspaniałe intro do "Czarnych słów". Czarek Konrad tradycyjnie już zmagał się z rytmem "Nienasycenia", co zaowocowało ciekawym solo na perkusję. Brakowało niestety basisty, Roberta Kubiszyna, który wytrwale grał na basie mimo anginy.
        Wróćmy jednak do gwiazdy tego wieczoru, Anny Marii Jopek. Wbrew żartobliwym zapowiedziom, nie zaśpiewała ona wszystkich piosenek ze swoich 10 albumów autorskich. Usłyszeliśmy jednak wiele wspaniałych utworów, od debiutanckiego "Ale jestem" z piękną wokalizą, poprzez "Bandoskę", czy "Cyraneczkę" (czy ktoś, znając AMJ jedynie z płyt studyjnych uwierzyłby, że ta krucha istota potrafi stworzyć tak żywiołowe SCAT-y?!) oraz ostatnie nagrania z Patem Metheny (w tym "Upojenie" czy "Tam, gdzie nie sięga wzrok"). Nie zabrakło oczywiście promującego DVD "Farat" "Możliwe" oraz częstochowskich akcentów- piosenek autorstwa braci Marcina i Mateusza Pospieszalskich- producentów, kompozytorów i (jak powiedziała sama wokalistka) wspaniałych nauczycieli życia. Usłyszeliśmy "Psalm" z tekstem Marcina Kydryńskiego oraz "Ja wysiadam" Magdy Czapińskiej. Specjalnie dla mieszkańców spod Jasnej Góry rozbrzmiały dźwięki kantaty maryjnej Wolfganga Amadeusza Mozarta "Excultate jubilate" oraz piosenka o kolejnym zaprzyjaźnionym z naszym miastem muzyku- Joszko Brodzie (jego koncert odbył się dzień później w kościele św. Wojciecha). Publiczność z entuzjazmem podchodziła do kolejnych piosenek i solówek, doczekaliśmy się więc czterech bisów. W "Na całej połaci śnieg" zespół wniósł częstochowski akcent w postaci transparentu II Ogólnopolskiego Festiwalu Chóralnego im. Wojciecha Łukaszewskiego. Następnie usłyszeliśmy "Cichego wielbiciela", "Don't speak" zespołu "No Doubt" w wersji bossa novy (jak mówił Bzim- "kołysanka ta, którą Ania śpiewała mi do snu stała się hitem na Zachodzie i na Ukrainie") oraz "Piosenkę dla Stasia" (jeden z słuchaczy domagał się piosenki "Przypływ, odpływ, oddech czasu", AMJ tłumaczyła zaś: "na scenie jestem tylko jedną Anią i nie mogę wykonać utworu, który nagrałam w studio jako wiele Ań").
        Niestety, w tak krótkiej relacji nie jestem w stanie oddać nastroju piątkowego wieczoru, ani przekazać choć drobnej części pozytywnej energii, którą przekazał nam zespół Ani Jopek. Czy było to zaczarowanie, zawieszenie w czasie i przestrzeni czy może muzyka anielska? Jestem skłonny do ostatniego stwierdzenia. Bo każdy, kto miał okazję poznać Anię osobiście, poznał również Anioła...

Krzysiek "Chris" Zwierzchlejski