Henryk Miśkiewicz
Właśnie ukazało się na polskim rynku muzycznym wznowienie dwóch wspaniałych płyt: „More love” oraz „Remembrances”, jednego z najlepszych muzyków ostatnich dziesięcioleci, Henryka Miśkiewicza.
Dla tych, którzy polskim jazzem się interesują, przedstawiać tego pana nie trzeba. Tym, którzy jeszcze go nie znają, nadarza się okazja, aby czegoś na ten temat się dowiedzieć.
Henryk Miśkiewicz to nazwisko w jazzie znaczące bardzo wiele, już od bardzo dawna. Saksofonista, magister w klasie klarnetu, kompozytor, aranżer, muzyk jazzowy z urodzenia!
Przeglądając okładki płyt najlepszych polskich artystów od lat kilkudziesięciu, często natknąć się można na to właśnie nazwisko.
Miśkiewicz grał z Janem Ptaszynem Wróblewskim, Zbigniewem Wegehauptem, Andrzejem Olejniczakiem, Andrzejem Jagodzińskim i wieloma, wieloma innymi, równie doskonałymi muzykami.
Obecnie Henryk Miśkiewicz jest jednym z najbardziej zajętych muzyków w Polsce. Nagrywa oraz koncertuje z Anną Marią Jopek, której nowa płyta „NIEBO” ukaże się na rynku już 21 października, wspomaga nowe projekty młodszych muzyków takich ja Marek Napiórkowski, którego płyta „NAP” ukazała się niedawno oraz oczywiście talenty rozwijające skrzydła, takie jak Dorota Miśkiewicz, prywatnie, córka Henryka, której płyta “Pod Rzęsami” ma ukazać się już pod koniec października.
Jeśli chodzi o muzykę w rodzinie, jest to przykład jak najbardziej wskazany. Żona Henryka, pani Grażyna Miśkiewicz, muzyk z wykształcenia, jest szefem agencji artystycznej GRAMI, opiekującej się wielkimi nazwiskami polskiej sceny teatralnej i muzycznej. Dorotę już wspominałam a syn Michał Miśkiewicz koncertuje obecnie z kwintetem Tomasza Stańki, którego znawcom muzyki przedstawiać nie trzeba!
Na mojej półce zebrała się całkiem pokaźna kolekcja płyt pana Henryka. Od dawniejszej „Kakaruka” 1995, prywatnie jednej z ulubionych moich płyt, poprzez „Lyrics” 2001, aż po te ostatnie: „Altissimonica” oraz wspaniałą „Full Drive” z 2004.
W przygotowaniu najnowsza płyta z utworami balladowymi. Ukaże się ona w na polskim rynku muzycznym już w listopadzie. Ze będzie to kolejna perełka w kolekcji muzyki jazzowej, w to nie należy nawet wątpić.
Jak wielokrotnie wspominałam, nie jestem profesjonalnym znawcą muzyki, cokolwiek by to nie znaczyło. Rozpoznaję muzykę, która sprawia mi radość. To, CO i JAK gra Henryk Miśkiewicz sprawia radość przeogromną.
Mówi się o nim, że gra pięknie. Jego charakterystyczny ton jest rozpoznawalny wśród setek innych, ma własny, niepowtarzalny styl a to w muzyce jest nie lada osiągnięciem.
Słuchając saksofonu Henryka zakochać się można w każdym kolejnym, pojedynczym dźwięku. Jeden z najpiękniejszych i najbardziej genialnych utworów w polskiej muzyce, „Polskie drogi” Andrzeja Kurylewicza w jego wykonaniu zapiera dech. ( Remembrances 1996 i 2005. ). Kiedy słucham utworu „Nargila” jego kompozycji (Full Drive 2004) dźwięki hipnotyzują, odurzają i w tym przypadku tytuł utworu jest bardzo adekwatny do jego na słuchacza działania!
Moim ulubionym utworem jest „Kiss for Meni” ze wspomnianej już „Kakaruki”. Utwór ten to ballada, bardzo liryczna, kołysząca, przepełniona uczuciem miłości. W końcu napisał ją pan Henryk dla swojej żony!
Wielkie wrażenie sprawił na mnie koncert "Lulie The Iceberg”, czyli baśń o wielkiej podróży góry lodowej Lulie. Koncert dedykowany Jankowi Meli z muzyką Jeffreya Stocka, tekstem księżnej Japonii Hisako Takamado.
Na saksofonie sopranowym z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej zagrał Henryk Miśkiewicz! Bo i Miśkiewicz potrafi zaistnieć w każdej stylistyce! To świadczy o ogromnej wszechstronności tego muzyka.
Henryk to jak mówią o nim przyjaciele taki misiu, trochę Grizzly, trochę Koala…Coś w tym być musi, bo takie właśnie wrażenie sprawia na koncertach. Potrafi ukołysać, ukoić aksamitnymi dźwiękami jak w utworze „Zanim zasnę” Ani Jopek z koncertu „Farat” ale potrafi też podnieść temperaturę do stanu wrzenia przy Walk Tall z „Full Drive”!
Jest prawdziwą gwiazdą, uosobieniem spokoju i opanowania, osobowością sceniczną, która przykuwa uwagę słuchacza i widza swoim profesjonalizmem, muzykalnością, wspaniałym kontaktem z publicznością! Sławne na całą Polskę są jego koncertowe popisy, iście choreograficzne, z pudełeczkiem tiktaków. O umiejętnościach wokalnych nie wspominając! Jeśli ktoś, chociaż raz słyszał chór męski pod kierownictwem i przewodnictwem Henia w utworze „Na całej połaci śnieg” wie, że wrażenia pozostają na długo i są niezapomniane!
Z niecierpliwością czekam na nową, listopadową płytę „UNIESIENIE” a w międzyczasie zapraszam serdecznie na koncerty, gdzie muzyka Miśkiewicza brzmi najlepiej! Henryk Miśkiewicz to legenda polskiej muzyki. Legenda, która trwa i mam nadzieję trwać i zaskakiwać będzie jeszcze bardzo, bardzo długo.
Na tym wielkim mistrzu zawieść się nie można.
Małgorzata Evertse-Smółka
|
|
|
|