.:: ANNA MARIA JOPEK ::. ID.::

PRASA: artykuły i wywiady z AMJ

RZECZPOSPOLITA (8.06.2007): Afrykańskie nastroje, rodzime nuty

Owacje na stojąco zakończyły środowy koncert "African Moods" Anny Marii Jopek i jej licznych gości w Teatrze Polskim. Wydarzeniem wieczoru było wręczenie artystom platynowych płyt za album "ID"

Anna Maria Jopek z platynową płytą Kiedy miesiąc temu ukazała się nowa płyta Anny Marii Jopek nagrana z gwiazdami jazzu i world music, chyba nikt nie przypuszczał, że uda się zorganizować koncert z ich udziałem. Zagrali tu przecież saksofonista Branford Marsalis, pianista Tord Gustavsen, perkusiści Manu Katché i Mino Cinelu. Zagrali i zaśpiewali: pochodzący z Kamerunu Richard Bona i urodzony w Tunezji Dhafer Youssef. Właśnie przyjazd tych dwóch muzyków stał się kluczem wieczoru nazwanego "African Moods". Muzykę Youssefa poznaliśmy dopiero w czasie jego niedawnej trasy koncertowej. Bonę znamy już od kilku lat, występował z Bobbym McFerrinem, Pat Metheny Group, Steps Ahead i swoimi zespołami. Jednak udział tego artysty światowej sławy w środowym koncercie można uznać za sukces organizatora - BMW Jazz Club.

Koncert rozpoczął się tak jak płyta "ID", od piosenki "Spróbuj mówić kocham". Annie Marii Jopek towarzyszyli muzycy, którzy wzięli udział w nagraniach: Marek Napiórkowski (kapitalne solówki na gitarze elektrycznej), pianista Krzysztof Herdzin oraz basista Robert Kubiszyn i perkusista Paweł Dobrowolski. Ci muzycy stanowili trzon zespołu, do którego dołączali goście. Kiedy na scenie pojawił się saksofonista Henryk Miśkiewicz, znany z udziału w koncertach i nagraniach Anny Marii Jopek, można było pomyśleć, że to zastępstwo za Branforda Marsalisa. Ale łączył ich tylko instrument - saksofon sopranowy, który słychać na płycie. Miśkiewicz ma swój charakterystyczny styl, a liryczne tematy potrafi zagrać bardzo ujmująco.

Dhafer Youssef został powitany burzą oklasków. Jego udział na płycie jest bardzo znaczący i trudno go nie zapamiętać. W dwóch utworach zaprezentował wokalizy wywołujące dreszcze na plecach, a oryginalne brzmienie jego arabskiej lutni oud wzbogaciło brzmienie muzyki.

Richard Bona czuje się w Polsce swobodnie, choć zna tylko w naszym języku dwa słowa: dziękuję i żurek. Ta zupa tak przypadła mu do gustu, że jada "four żurek every day" - jak powiedział. Tradycyjny popis solowy basisty i wokalisty zawierał chwytliwe afrykańskie motywy, ale punktem kulminacyjnym koncertu były duety z Anną Marią Jopek. Na finał wszyscy artyści wykonali przebojowy temat "Teraz i tu". Koncert zakończył się niemal w rodzinnej atmosferze, podziękowaniom i uściskom nie było końca.

Wszyscy, którzy przyczynili się do wydania albumu, mają powody do radości, bo jest najlepiej sprzedającym się krążkiem w Polsce, osiągając status platynowej płyty już w czwartym tygodniu od premiery. MAREK DUSZA, Rzeczpospolita

(c) ANNA MARIA JOPEK MUSIC