ANNA MARIA JOPEK

G Ł O S     F A N A



  • Praca konkursowa

    Niebo na ziemi?

        25 marca 2006 był dniem, który dawał nadzieję na rychłe nadejście wiosny. Śnieg zalegał jeszcze na drogach, ale temperatura była coraz wyższa. Szczególnie gorąco było tego dnia w Krakowie. I to nie tylko ze względu na pogodę. W niepozornym budynku usytuowanym w miasteczku studenckim odbył się bowiem koncert niezwykłej artystki Anny Marii Jopek, która promowała swój najnowszy album- „Niebo”.
        Ci, którzy na miejsce przybyli wcześniej mieli okazję upajać się dźwiękami próby. To był zaledwie przedsmak tego, co miało wydarzyć się później. Zacznę jednak od samego miejsca. Z zewnątrz Klub Studio wygląda raczej nieciekawie, szaro. Kontrastuje to jednak z przyjemną atmosferą w sali koncertowej. Ale atmosfery przecież by nie było, gdyby nie muzyka i osobowość artystów, których mieliśmy okazję podziwiać tamtej soboty. Przede wszystkim gwiazda wieczoru- Ania Jopek- osoba, której chyba nikomu w Polsce nie trzeba przedstawiać. Artystka niezwykłego talentu, głosu i urody. Oprócz niej na scenie znalazło się trzech wyjątkowych mężczyzn: mistrz gitary- Marek Napiórkowski, wirtuoz basu- Robert Kubiszyn i władca rytmu- Mino Cinelu.
        Już pierwsze dźwięki zapowiadały niecodzienny koncert. Wielokrotnie wykonywana przez Anię na płytach „Bandoska” zabrzmiała tym razem zupełnie inaczej- żywo, rytmicznie i dynamicznie. Zespół zaczął mocno, nie szczędząc porywających improwizacji. Trasa promowała najnowszy album artystki, usłyszeliśmy więc takie utwory, jak tytułowe „Niebo”, „Ode mnie”, „I nie zobaczy nikt, „Ja spytać chcę o to samo”, „A gdybyśmy nigdy się nie spotkali”, „Z nadzieją,że nie ma nieistnienia”,utrzymane w ludowej stylistyce „Ucisz się” czy żywiołowe „Gdy mówią mi” z aktywnym udziałem fanów. Nie zabrakło też znanych i lubianych piosenek, jak „Tam, gdzie nie sięga wzrok” z „Upojenia” czy „I burn for you” z płyty „Secret”. Na szczególną uwagę zasługuje jednak nowa, słoneczna wersja pochodzącego z „Nienasycenia” utworu „I o co tyle milczenia”, która powaliła wszystkich. Reggae?- Dlaczego nie? Ania nie boi się nowych wyzwań i nie zamyka na inne gatunki muzyki. Robi to przy tym z pełnym profesjonalizmem i właściwym sobie urokiem. Podobnie jak w przypadku kącika Kaliny Jędrusik, prezentowanego podczas trasy. Piosenki „Patrze na ciebie” „Nie budźcie mnie” i „Nie pożałuje pan” w towarzystwie gitary Napióra zabrzmiały ciekawie, ponadczasowo, a przy tym zabawnie i na chwilę przeniosły nas w inny klimat.
        Na kształt koncertu miał niewątpliwie wpływ skład zespołu. Ani od lat towarzyszą czołowi polscy jazzmani. W Krakowie wystąpili Marek Napiórkowski i Robert Kubiszyn- muzycy grający z sobą od dawna, co wyraźnie widać na scenie. Gitara i bas przez cały czas idealnie się uzupełniały i zachwycały słuchaczy porywającymi solówkami. Na trasie gościł także znakomity perkusjonista- Mino Cinelu- nie po raz pierwszy współpracujący z Anną Marią Jopek. Ten urodzony we Francji światowej sławy muzyk grał z takimi gwiazdami jak Miles Davis czy Sting. Wielu wielbicieli jazzu przyszło na ten koncert właśnie ze względu na niego. Mino nie mógł zawieść! Zachwycał nie tylko grą, ale także śpiewem i oczywiście pogodnym sposobem bycia. Wśród utworów prezentowanych tego wieczoru pojawił się napisany przez Cinelu „Confians” zaśpiewany przez niego w duecie z Anną.
        Profesjonalizm tych trzech instrumentalistów sprawił, że można było odnieść wrażenie, że słucha się pełnego składu zespołu Ani. Zwłaszcza przy utworze „Tam, gdzie nie sięga wzrok”, który przecież został nagrany w dużym gronie muzyków, na czele z Patem Metheny, a i na tej scenie zabrzmiał niezwykle żywiołowo.
        Pisząc o koncercie Anny Marii Jopek nie można nie wspomnieć o niespotykanym kontakcie jaki ma ona z publicznością. Artystka lubi rozmawiać z słuchaczami, nawet jeśli są to czasem zupełnie przypadkowi ludzie z pierwszego rzędu (jak niezapomniany pan Jerzy ze swoją komórką). Reaguje na wszystko co dzieje się wgłąb sali, chociażby na odgłosy tłuczonego szkła... Łatwo obraca dziwne sytuacje w żart, co jest jedną z przyczyn niezwykle ciepłej atmosfery podczas występu. Ceni sobie także kontakt wzrokowy. Występy Ani to okazja nie tylko do posłuchania naprawdę dobrej muzyki, ale też do śmiechu. Poczucie humoru członków zespołu prowadzi bowiem często do różnych zabawnych sytuacji.
        Ania, mimo złego stanu zdrowia dała cudowny, niezapomniany koncert. Oczywiście nie obyło się bez bisów. Pierwszy to „Until you sleep” z albumu „Secret”. Ania w tej spokojnej, nastrojowej piosence dała słuchaczom okazję do wykazania się w trójgłosie. Po raz kolejny wykazała się cudownym kontaktem z publicznością. Zachęceni owacjami muzycy wykonali także piosenkę „Na całej połaci śnieg” (wokal Roberta i Mino po polsku!), podczas której artystka ujawniła profetyczne zdolności. Powiedziała że jutro będzie wiosna i pożegnała zimę śpiewając o „znienawidzonym śniegu”, a następnego dnia wyszło cudowne słoneczko...

    Agata Belak

  •