.:: ANNA MARIA JOPEK ::. ID.::

SKŁAMAŁABYM MAXISINGIEL

AMJ & MK mówią o niepublikowanych wcześniej utworach.

Nie Omijaj Mnie
MK: Ania miała tę dziwną frazę, zapętloną, która stała się ostatecznie częścią A i dopisała do niej zupełnie nieprawdopodobną część C, która dla mnie jest jedną z najciekawszych muzycznych przygód w sesjach ID. Razem z Bzimem wymyślili zupełnie chore smyki, idące całkiem w poprzek, potem Krzyś Herdzin je zdublował prawdziwym kwartetem… ale to ten głos operowy, ten sopran, wiszący nad chmurą dźwięku smyków i sekcji – dla mnie „robi“ ten utwór.

zdjęcie: Marcin Kydryński

AMJ: Skomponowałam go specjalnie dla sekcji Manu / Richard, chyba tego samego dnia, którego powstał utwór Teraz I Tu.

MK: Tekst powstał w dniach sesji z Dhaferem, w Paryżu, w lipcu ubiegłego roku, zainspirowany bezpośrednio codziennymi spotkaniami w zatłoczonym metrze. Nie ma dla mnie piękniejszych, bardziej różnorodnych twarzy, niż w Paryżu. Czasem wymienia się tam spojrzenia z kimś fizycznie zupełnie niezwykłym, wiedząc, że nigdy się go nie spotka. Że miniemy się nieuchronnie, wysiadając na innych stacjach. A przecież… no właśnie, ta piosenka jest o tym, że przecież między tymi ludźmi mogłoby wydarzyć się więcej. To piosenka o straconych szansach, o niespełnionym dotyku, o nie zaistniałych pocałunkach, nie wymienionych słowach.

AMJ: I Leszek gra tam jedną z najbardziej schizofrenicznych partii w dziejach piosenkowej pianistyki. Nie wykorzystaliśmy tej piosenki, mimo faktu, że była ulubionym utworem naszego realizatora Bena Findlay’a. Mówił o niej: „Kylie Minogue on acid!“ Wydawała się być trochę inną historią, stylistycznie i merytorycznie. Nie pasowała chyba do projektu ID.

zdjęcie: Marcin Kydryński

Tiggy Dingghy Ya-Hara
AMJ: To utwór, który nagraliśmy z Dhaferem w Paryżu, napisany specjalnie dla niego, na dwa głosy tak naprawdę, tylko zwielokrotnione. Dziewczyna z chłodnych łąk i pastwisk spotyka mężczyznę z pustyni. Dużo zabawy głosem, nosem…wszystkim. Chrumkanie, kląskanie. Umówiliśmy się jednak, że każdy z naszych gości może pojawić się wokalnie na ID tylko jeden raz i w przypadku Dafiego wybór padł na piosenkę o zwinnym języku…

zdjęcie: Marcin Kydryński

Jakby Nic Się Nie Stało
MK: Ten utwór powstał na lotnisku w Lubljanie, w czerwcu ubiegłego roku, kiedy czekałem na samolot i przyglądałem się pożegnaniom. Jest o „rozstaniu humanitarnym“. Podobno nie istniejącym w przyrodzie, co potwierdzają chyba jego ostatnie dwa słowa. Pamiętam, siedziałem i brząkałem na sopranowej Lindce spisując wszystko na serwetce w restauracji. Ostatecznie temat wydał się za smutny dla płyty ID, mimo faktu, że Manu uwija się jak w ukropie. Przepiękny obój napisał Krzyś Herdzin dla mojej ukochanej Kamy Grott, której płytę z koncertami barokowymi noszę zawsze przy sercu. Krzyś w ogóle powymieniał mi tu harmonię na Warszawską Jesień, ale ja mam do niego pełne zaufanie, kiedy mówi, że tak jest lepiej… Richard Bona na fretlessie, pierwszy raz na naszych sesjach.

zdjęcie: Marcin Kydryński

Daleko
AMJ: Napisałam tę muzykę specjalnie dla Torda, który w korespondencji z Marcinem, przed naszym spotkaniem na sesji wydawał się odrobinę arogancki. Pomyślałam sobie – zobaczysz, chłopcze, napiszę Ci tu takie klastery, że się nie pozbierasz. Tord przyleciał, okazał się być jednym z najcudowniejszych mężczyzn jakich znam, skromny i wyciszony. Siedliśmy w naszej piwnicy pewnego popołudnia i ja zagrałam mu na fortepianie z ciężko wypracowanej partytury całą piosenkę. Tord wysłuchał w niezwykłym skupieniu, wstał, podszedł do klawiatury… i zagrał całą tę muzykę z pamięci, natychmiast. Nigdy w życiu nie widziałam czegoś podobnego.

zdjęcie: Marcin Kydryński

Linda Lou
MK: To jest miniatura, jaką skomponowałem z miłości do Lindy Manzer, która czasem w przypływie dobrego nastroju podpisuje się w ten sposób w mailach.To było dawno. Chyba w okolicach wiosny 2002 roku. Ciekawe, że zrobiłem to nie mając wtedy jeszcze żadnej z jej gitar. Powstała na osobliwym Mini Martinie, pięknej zgrabnej gitarce strojącej w G, z numerem seryjnym #172. Dziś ta gitara mieszka u Napióra, mam nadzieję, że jej tam dobrze. Ciężko przekłada się kompozycję stricte gitarową na orkiestrę, ale dla Krzysztofa nie ma rzeczy niemożliwych. Herdzin jest dla mnie w tej chwili najciekawszym aranżerem w kraju, porównywalnym z talentem Vince’a Mendozy. Zawsze kreatywny, odważny, szybki. Mam nadzieję, że i Linda polubi ten ostateczny efekt.


ANNA MARIA JOPEK :: SKŁAMAŁABYM

SKŁAMAŁABYM :: ANNA MARIA JOPEK
maxisingiel

1. Skłamałabym   
2. Nie omijaj mnie   
3. Tigghy Dingghy Ya-Hara    
4. Jakby Nic Się Nie Stało    
5. Daleko    
6. Linda Lou

Przeczytaj notę prasową...

(c) ANNA MARIA JOPEK MUSIC